Egocentryczna matka, grana przez samą Angelę Schanelec, oraz jej syn-pisarz o skłonnościach samobójczych, znajdują się w samym centrum akcji, na którą składają się niemal wyłącznie wymiany zdań, których głucha przemoc jest zwielokrotniana przez użycie przestrzeni pozakadrowej. W rezultacie często jeden z rozmówców pojawia się w ujęciu w zbliżeniu, a drugiego słyszymy tylko głos. Ta kategoryczna odmowa używania planu-kontrplanu, pojawiała się już we wcześniejszych jej filmach i jest jednym z najbardziej uderzających aspektów stylu reżyserki. Zauważamy również prawie całkowitą odmowę używania ruchów kamery i używanie bez wyjątku dźwięku bezpośredniego.
Ten sposób pracy pozwolił jej utrzymać duże skupienie aktorów, zarówno w momentach ciszy jak i kiedy mówią dialogi, które są niekiedy bardzo literackie. Jednak w tych postaciach, które mówią do siebie na próżno, jest jakaś niejasność, tajemniczość wzmocniona przez eliptyczną narrację pozbawioną ujęć spełniających funkcję informatywną. Wyjazd Agnes, dziewczyny syna, jest na przykład oznajmiony dopiero po fakcie.
Popołudnie, skąpane w nostalgii i ciepłych kolorach lata, pozostawia odbiorcę na dystans od rodzinnej psychodramy. Odbiorca zachowuje swoją niezależność spojrzenia, film nie wymusza na nim empatii z jego bohaterami. Jest też jednak dlatego w stanie wywołać piękne wzruszenie, które jest ostre i dotkliwe.
Claude Rieffel
tłumaczył z francuskiego K. Dix
Oryginał tekstu ukazał się na portalu avoir-alire.com 29 maja 2010






No comments:
Post a Comment