Reżyser w roli barmana w jeden ze scen "Wszystkich nocy"
Zawsze chciałem robić filmy, ale nie wiedziałem jak się za to zabrać, bo nigdy nie chodziłem do szkoły filmowej. W latach 70' chciałem nawet zdawać do IDHEC - obecnej FÉMIS, ale robiłem zbyt wiele innych rzeczy. Teraz myślę, że nie miałem szans na dostanie się tam w owym czasie. Byłem zbyt daleko od mainstreamu, nawet tego rewolucyjnego mainstreamu lat 70'. Miałem niejasny pomysł napisania niedługiej współczesnej powieści inspirowanej młodzieńczym dziełem Flauberta, którą odłożył do szuflady i nigdy nie wydał. Myślał by zatytułować ją "Szkoła uczuć". Nie ma ona jednak nic wspólnego z jego dojrzałym dziełem o tym tytule. Nosiłem go w sobie przez pięć czy sześć lat, aż pewnego wieczoru w Poitiers, gdzie recytowałem teksty z grupą muzyków, zdecydowałem, że to nie może być książka, to musi być film. To było kompletnie absurdalne, ponieważ nie miałem żadnego dojścia do świata profesjonalnego kina, ale jako że nie funkcjonuję na tym samym poziomie rzeczywistości co większość ludzi, ta niemożność nie przejmowała mnie bardzo. Jako że nigdy nie robiłem niczego związanego z kinem - nie byłem nawet pomocnikiem na planie - podczas pisania scenariusza wydawało mi się, że muszę zobaczyć ten film takim jakim miał być, ujęcie po ujęciu. Wyobraziłem sobie wszystko i opisałem. Napisałem więc, nie zdając sobie z tego sprawy, scenariusz, który w ogóle nie przypominał normalnego scenariusza. Od tamtej pory zresztą nadal piszę je w ten sposób.
Wykańczanie scenariusza zajęło mi dwa lata, po czym nie wiedziałem za bardzo co mam z nim zrobić. znajomi powiedzieli mi, że powianiem go przedstawić w Narodowym Centrum Kinematografii, ale kiedy zdałem sobie sprawę, że w komisji oceniającej zasiadają tacy sami ludzie z jakimi miałem do czynienia w teatrze, sprawa wydała mi się beznadziejna i nie zrobiłem nic. Jednak sześć miesięcy później komisja się zmieniła, a wiceprzewodniczącym zajmującym się debiutami został Jacques Rozier. Lubię jego filmy, a on widział jeden z moich spektakli i cenił go sobie, więc pomyślałem, że będę mógł liczyć przynajmniej na rozpatrzenie mojego projektu w obiektywny sposób. Przedstawiłem go sam, bez producenta. Nie byłem już młody, ale po raz pierwszy w mojej zawodowej karierze miałem szczęście: scenariusz został pozytywnie odebrany przez całą komisję. Z następnymi moimi filmami było już znacznie trudniej, ale z tym udało mi się od razu. Byłem więc już w stanie rozmawiać z producentami, proponując im finansową bazę.
Myślę, że podczas kręcenia debiutu pomocna była w jakiś sposób moja naiwność oraz precyzyjnie napisany scenariusz. Prosiłem ekipę żeby robiła rzeczy, których zgodnie z "regułami" robić się nie powinno - jak stawianie aktorów w samym centrum kadru, patrzących wprost w obiektyw - przez pierwszy tydzień wszyscy byli raczej sceptycznie nastawieni. Kiedy zdali sobie jednak sprawę, że to działa, jest spójne, i że dokładnie wiem co chcę osiągnąć, rozwinąłem z nimi bardzo dobrą relację. Staliśmy się sobie bliscy i do teraz zawsze pracuję z tymi samymi osobami.
fragmenty wywiadu przeprowadzonego przez Kierona Corlessa;
oryginał został opublikowany w internetowym wydaniu wiosennego numeru z roku 2006 magazynu Vertigo (Vol.3 No.1) na portalu vertigomagazine.co.uk
Wszystkie noce, mój pierwszy długi metraż, napisałem w 1994, kręciłem w 1999, a do kin wszedł dopiero w 2001.
[...]
Mam raczej specyficzny sposób pracy. Kiedy zaczynałem pracę nad Wszystkimi nocami, moim jedynym przygotowaniem była kinofilia. Podczas pisania filmu zdałem sobie sprawę, że muszę zobaczyć historię obraz po obrazie. Zacząłem opisywać każdy bez używania terminów technicznych, więc scenariusz oddany przeze mnie do Narodowego Centrum Kinematografii był w rezultacie scenopisem ze wskazówkami dotyczącymi oświetlenia i kadrowania. Oczywiście w momencie pracy na planie powstaje zawsze rozdźwięk pomiędzy tym co sobie wyobraziłem i rzeczywistymi warunkami w jakich się poruszam, ale w zasadzie filmujemy scenariusz tak jak został napisany, wcześniej ustalone cięcia już tworzą przyszły montaż.
fragment wywiadu przprowadzonego przez Philippa Chapuis w grudniu 2003;
oryginał ukazał się na portalu objectif-cinema.com
wybrał fragmenty oraz tłumaczył z angielskiego i francuskiego K. Dix
fragment wywiadu przprowadzonego przez Philippa Chapuis w grudniu 2003;
oryginał ukazał się na portalu objectif-cinema.com
wybrał fragmenty oraz tłumaczył z angielskiego i francuskiego K. Dix





No comments:
Post a Comment