Reżyer jako Denis Verde w jedenej ze scen "Portugalskiej zakonnicy"
Victor Lopez: -Może Pan zacząć od opowiedzenia nam o wyborze Lizbony, która pojawia się w "Portugalskiej zakonnicy" jako tło dla wydarzeń, a także pejzaż mentalny?
Eugène Green: -To miasto pełne energii, która jest bardzo silnie odczuwana, jednocześnie jako coś bardzo konkretnego z jej wspaniałym, niemal przezroczystym światłem oraz coś tajemniczego..Odkrywamy tam rzeczy, które pozostają w ukryciu, są obecne, ale nie są widoczne. W rezultacie, w tym opowiadaniu jakim jest "Portugalska zakonnica", Lizbona jest postacią obecną w całym filmie i wypełnia postać Juli. Mój zamiar, związany z pierwszymi ujęciami, był daleki od pokazywania pocztówek, chodziło o ukazanie, w skoncentrowanej formie, obecności tego miasta. Bohaterkę widzimy dopiero po czwartym, czy piątym ujęciu. Miasto więc natychmiast wkracza w jej życie i zaczyna je zmieniać.
Eugène Green: -To miasto pełne energii, która jest bardzo silnie odczuwana, jednocześnie jako coś bardzo konkretnego z jej wspaniałym, niemal przezroczystym światłem oraz coś tajemniczego..Odkrywamy tam rzeczy, które pozostają w ukryciu, są obecne, ale nie są widoczne. W rezultacie, w tym opowiadaniu jakim jest "Portugalska zakonnica", Lizbona jest postacią obecną w całym filmie i wypełnia postać Juli. Mój zamiar, związany z pierwszymi ujęciami, był daleki od pokazywania pocztówek, chodziło o ukazanie, w skoncentrowanej formie, obecności tego miasta. Bohaterkę widzimy dopiero po czwartym, czy piątym ujęciu. Miasto więc natychmiast wkracza w jej życie i zaczyna je zmieniać.
Pańskie alter-ego, reżyser filmu, ironicznie przywołuje obraz "nieco bałaganiarskiego" planu zdjęciowego. Z pańskich filmów bije jednak uczucie spokoju. Jak zakwalifikowałby Pan przebieg kręcenia Pańskich filmów w rzeczywistości?
To dowcip związany z bardzo szczególnym filmem, jaki realizuje moja postać. To film eksperymentalny, bez jasno wyznaczonego kierunku, gdzie jest nagrany tekst i z obrazami na niego nakładanymi, jednak reżyser nie wie dokładnie co chce zrobić. Moje filmy robię dokładnie przeciwnie. Wszystko jest przewidziane już na poziomie scenariusza, co sprawia, że możemy kręcić dość szybko. Na przykład, na "Portugalską zakonnicę", mój producent, Luis Urbano, zaproponował mi osiem tygodni. Wolałem mieć jednak mniej czasu i lepiej opłacić współpracowników. Skończyło się na sześciu tygodniach, bez nadgodzin. Przebieg kręcenia można zobaczyć w tych ujęciach filmu, w których widać ekipę. Z dużym szacunkiem dla każdego, dla swojej pracy, praca każdego jest niezwykle ważna. W życiu jestem trochę nieuporządkowany, ale praca przebiega w wielkim spokoju. To dla mnie piękne przeżycie.
To dowcip związany z bardzo szczególnym filmem, jaki realizuje moja postać. To film eksperymentalny, bez jasno wyznaczonego kierunku, gdzie jest nagrany tekst i z obrazami na niego nakładanymi, jednak reżyser nie wie dokładnie co chce zrobić. Moje filmy robię dokładnie przeciwnie. Wszystko jest przewidziane już na poziomie scenariusza, co sprawia, że możemy kręcić dość szybko. Na przykład, na "Portugalską zakonnicę", mój producent, Luis Urbano, zaproponował mi osiem tygodni. Wolałem mieć jednak mniej czasu i lepiej opłacić współpracowników. Skończyło się na sześciu tygodniach, bez nadgodzin. Przebieg kręcenia można zobaczyć w tych ujęciach filmu, w których widać ekipę. Z dużym szacunkiem dla każdego, dla swojej pracy, praca każdego jest niezwykle ważna. W życiu jestem trochę nieuporządkowany, ale praca przebiega w wielkim spokoju. To dla mnie piękne przeżycie.
Tworzenie filmu prawie w całości po portugalsku nie przysparzało problemów?
Nie. Byłem być może trochę zaniepokojony jako, że tekst odgrywa ważną rolę w moich filmach, zarówno w rozwoju fabuły, a le przede wszystkim w poszukiwaniu obrazów, ponieważ słowa są konieczne dla wydobycia wewnętrznej energii z aktorów. Proszę ich więc by podawali tekst w szczególny sposób. Jest to język, w którym czytam od 30 latale nigdy nie miałem sposobności w nim rozmawiać. W końcu wszystko poszło bardzo dobrze. Mówiłem na tyle dobrze, że mogłem dawać wskazówki ekipie. Rozumiałem też oczywiście cały tekst. Aktórów wybrałem tak jak wybieram ich we Francji, tzn. akceptują projekt, rozumieją czego od nich oczekuję...Na początku zdjęć nie ośmielałem się bardzo ingerować w sposób ich mówienia, ponieważ to ich język, a ja nie posiadłem go perfekcyjnie. Z biegem czasu robiłem to jednak coraz częściej i mam wrażenie, że osiągnięty rezultat jest zbliżony do tego jaki jest w moich francuskich filmach.
Nie. Byłem być może trochę zaniepokojony jako, że tekst odgrywa ważną rolę w moich filmach, zarówno w rozwoju fabuły, a le przede wszystkim w poszukiwaniu obrazów, ponieważ słowa są konieczne dla wydobycia wewnętrznej energii z aktorów. Proszę ich więc by podawali tekst w szczególny sposób. Jest to język, w którym czytam od 30 latale nigdy nie miałem sposobności w nim rozmawiać. W końcu wszystko poszło bardzo dobrze. Mówiłem na tyle dobrze, że mogłem dawać wskazówki ekipie. Rozumiałem też oczywiście cały tekst. Aktórów wybrałem tak jak wybieram ich we Francji, tzn. akceptują projekt, rozumieją czego od nich oczekuję...Na początku zdjęć nie ośmielałem się bardzo ingerować w sposób ich mówienia, ponieważ to ich język, a ja nie posiadłem go perfekcyjnie. Z biegem czasu robiłem to jednak coraz częściej i mam wrażenie, że osiągnięty rezultat jest zbliżony do tego jaki jest w moich francuskich filmach.
Żartuje Pan na początku filmu z kina francuskiego, które wydaje się obcokrajowcowi intelektualne. Sam jest Pan jednak jednym z przedstawicieli twórców tego typu kina i nie waha się z afiszowaniem tego otwarcie, przez dykcję aktorów i tematykę. Jak się Pan do tego odnosi?
To reakcja taka jaka istnieje na moje filmy. Ja jednak chciałbym odróżnić je od tego co zakwalifikowałbym jako intelektualne, w senie w jakim od widza oczekuję rekcji czysto intuicyjnej i emocjonalnej. Jeśli chodzi o myśli, to trzeba je najpierw przetrawić, możemy snuć rozważania później, ale film jest doświadczeniem zmysłowym i emocjonalnym. Istnieje też uprzedzenie dotyczące kina intelektualnego czy artystycznego. Nawet jeśli w filmie przypisałem je recepcjoniście w hotelu, zasadniczo ludźmi, którzy mają najwięcej problemów z moimi filmami są najczęściej sami intelektualiści. Przede wszystkim francuscy, którzy mają bardzo ograniczone spojrzenie na to czym jest język kina oraz na to co jest moralnie odpowiednie a co naganne w świecie artystycznym. Forma moich filmów ma skłonność do bulwersowania tych ludzi. W przeciwieństwie do nich, kiedy moje filmy widzą bardziej prości ludzie, potrafią wejść do środka, ponieważ nie wiedzą co jest normą a co jest nienormalne, ponieważ nie dysponują tymi kodami i pretensjami.
To reakcja taka jaka istnieje na moje filmy. Ja jednak chciałbym odróżnić je od tego co zakwalifikowałbym jako intelektualne, w senie w jakim od widza oczekuję rekcji czysto intuicyjnej i emocjonalnej. Jeśli chodzi o myśli, to trzeba je najpierw przetrawić, możemy snuć rozważania później, ale film jest doświadczeniem zmysłowym i emocjonalnym. Istnieje też uprzedzenie dotyczące kina intelektualnego czy artystycznego. Nawet jeśli w filmie przypisałem je recepcjoniście w hotelu, zasadniczo ludźmi, którzy mają najwięcej problemów z moimi filmami są najczęściej sami intelektualiści. Przede wszystkim francuscy, którzy mają bardzo ograniczone spojrzenie na to czym jest język kina oraz na to co jest moralnie odpowiednie a co naganne w świecie artystycznym. Forma moich filmów ma skłonność do bulwersowania tych ludzi. W przeciwieństwie do nich, kiedy moje filmy widzą bardziej prości ludzie, potrafią wejść do środka, ponieważ nie wiedzą co jest normą a co jest nienormalne, ponieważ nie dysponują tymi kodami i pretensjami.
Kino zajmuje specjalne miejsce w życiu Juli. Tymczasem jeśli zastanowimy się nad jej drogą, to nie tyle relacja z filmem pozwala jej jako aktorce znaleźć w sobie jedność, co seria spotkań...
To co Julie powinna wiedzieć by ją osiągnąć, ta mądrość, jest już przez nią posiadana, ale nie dopuszcza jej do siebie. To przez kolejne spotkania może doświadczyć tej epifanii, przez spotkanie z zakonnicą. Deprecjonuje swój zawód aktorki, która usiłuje osiągnąć prawdę przez coś fałszywego, zdaje sobie sprawę, że ta gra między prawdą wewnętrzną a zewnętrzną sztuczką dominuje nad całym życiem, stąd nie można odróżnić jednego od drugiego. W końcu zdaje sobie też sprawę z tego, że ta zakonnica, która otwiera przed nią drzwi, jest jej odbiciem, a to spotkanie jest tym samym co ona robi jako aktorka, to znaczy przedstawianiem rzeczywistości fikcyjnej postaci, która jest również postacią, która żyła naprawdę.
Dlaczego spotkanie z zakonnicą przychodzi tak późno w filmie i na drodze postaci?
Z najważniejszych spotkań, najpierw z dzieckiem, później hrabią w depresji i jej partnerem na planie, zawsze coś wynosi, ale nie zdaje sobie z tego sprawy, ponieważ z punktu widzenia drogi jej życia, są to spotkania bez dalszego ciągu. Trzeba było najpierw tych trzech spotkań by zrozumieć ich właściwy sens w konfrontacji z zakonnicą. Pozwala jej to na skończenie tego wszystkiego przez najważniejszy gest: przygarnięcie dziecka.
Z najważniejszych spotkań, najpierw z dzieckiem, później hrabią w depresji i jej partnerem na planie, zawsze coś wynosi, ale nie zdaje sobie z tego sprawy, ponieważ z punktu widzenia drogi jej życia, są to spotkania bez dalszego ciągu. Trzeba było najpierw tych trzech spotkań by zrozumieć ich właściwy sens w konfrontacji z zakonnicą. Pozwala jej to na skończenie tego wszystkiego przez najważniejszy gest: przygarnięcie dziecka.
fragment wywiadu przeprowadzonego przez Victora Lopeza, który ukazał się 07.11.2009 na portalu cinemove.fr
z francuskiego tłumaczył K. Dix










No comments:
Post a Comment